Dlaczego rząd PiS nie uszczelnił i nie uszczelni systemu podatkowego

Od trzech dni obowiązuje ustawa o Krajowej Administracji Skarbowej. Niestety nie jest to koniec problemów rządu PiS z uszczelnianiem systemu podatkowego, raczej początek końca pisowskiego majaczenia o dodatkowych dziesiątkach miliardów zł., które miały pokryć wyborcze obietnice.

O tym, że PiS nie zmniejszył luki w VAT w roku 2016 wiedzą już wszyscy. Specjalnych zarzutów z tego tytułu rządowi nikt jednak nie robi. Owszem ukazało się kilka artykułów o braku efektów uszczelniania, jednak przeszły bez echa, bo w codziennym sporze politycznym abstrakcyjne miliardy złotych wpływów podatkowych, bez których nauczyciel i policjant nie dostaną pensji, a karetka nie wyjedzie do umierającego na zawał pacjenta, nie rozbudzają emocji wyborców, choć może powinny znacznie bardziej niż arogancki, acz niedouczony młodzian Macierewicza.



Finanse publiczne, które wpływami podatkowymi przecież stoją, to naprawdę ważna sprawa. Ubiegły rok powinien był przynieść efekt w postaci znacząco wyższych dochodów podatkowych niż te, które udało się uzyskać. Powinien, bo funkcjonowały już rozwiązania uszczelniające system, a wprowadzone przez rząd Platformy Obywatelskiej, np. jednolity plik kontrolny, mechanizm odwróconego VAT na elektronikę (wcześniej objęliśmy tym inne towary wrażliwe), analiza ryzyka jako narzędzie wspierające typowanie podmiotów do kontroli, informatyzacja administracji podatkowej i służb celnych, profesjonalizacja Krajowej Informacji Podatkowej w celu ujednolicenia i wzmocnienia roli interpretacji podatkowych, wreszcie loteria paragonowa i liczne przedsięwzięcia edukacyjne MF (m.in. Wielki Test o podatkach) oraz szereg innych podjętych przez nas działań musiały przynieść pozytywne efekty.

Jeśli dołożyć do tego zmiany legislacyjne wprowadzone przez PiS, niektóre przygotowane już koncepcyjnie przez Platformę Obywatelską, jak np. centralny rejestr faktur (więcej o tym za chwilę), albo będące autorskimi pomysłami PiS, jak kara 25 lat więzienia za oszustwa podatkowe, czy sankcje karne za błędy popełnione przez przedsiębiorcę w deklaracji VAT, to jakiś efekt powinien być. A gdy dorzucić do tego 17 mld. zł. z programu 500+, które miały zwiększyć konsumpcję, to wzrost wpływów podatkowych z VAT w roku 2016 powinien być zdecydowanie większy niż 2,8%.

Wielu ekonomistów mówi wręcz o pogorszeniu ściągalności podatków, czyli rozszczelnieniu systemu, wskazując, że relacja przychodów z VAT do wartości dodanej brutto w gospodarce w 2016 r. była niższa niż w 2015 r. (2015 - 7,72%; 2016 - 7,69%)

Co się zatem stało?

Wpływ na fiasko uszczelniania miały:
- Masowe zwolnienia w administracji podatkowej i skarbowej. W pierwszych trzech miesiącach po wygranej PiS odwołano 14 z 16 Dyrektorów Izb Skarbowych, 15 z 16 Dyrektorów Urzędów Kontroli Skarbowej i około 150 z 400 Naczelników Urzędów Skarbowych, potem nastąpiły odwołania kolejnych naczelników, a także odwołania tych powołanych już przez PiS. W efekcie mamy słabą kadrę zarządzającą, większość to wierni PiS pracownicy administracji bez żadnego doświadczenia w zarządzaniu tak dużymi jednostkami. Zmianom towarzyszyło także „czyszczenie” kierowników średniego szczebla zarządzania. Jest zrozumiałe, że takie działania muszą spowodować paraliż i bałagan, przekładający się na jakość pracy i obsługi podatników, ale przede wszystkim na pobór podatków.
- Wyrzucenie do kosza reformy administracji podatkowej, przyjętej już przez Sejm poprzedniej kadencji(!), która zmieniała podejście do podatników z represyjnego na wspierające i przekształcała urzędy skarbowe w biura obsługi podatnika, tworząc system obsługi i wsparcia, np. dla rozpoczynających działalność gospodarczą poprzez asystenta podatnika. Zreformowana Administracja Podatkowa miała podnosić poziom wiedzy i świadomości podatkowej społeczeństwa, a tym samym zwiększać stopień dobrowolności w wypełnianiu obowiązków podatkowych. Takie działania to najtańszy sposób poboru podatkowego charakterystyczny dla rozwiniętych krajów UE i wielu innych cywilizowanych państw świata! Dlaczego to takie ważne? Bo obniżenie poziomu dobrowolnego wypełniania obowiązku podatkowego, zawsze negatywnie wpływa na pobór podatków!
- Jednolity plik kontrolny, który miał uszczelnić system podatkowy nie zafunkcjonował w 2016 r., bo MF zarzucił prace nad przygotowaniem narzędzi elektronicznych, pozwalających na wykorzystanie danych. Od lipca kontrolujący mogli wykorzystać dane ściągnięte w ramach JPK, ale nie przygotowano ani pracowników administracji podatkowej i skarbowej, ani oprogramowania do analizy tych danych, bo usunięto ludzi zarządzających informatyką w MF.
-Outsourcing Centralnego Rejestru Faktur, nad którym prace koncepcyjne już trwały. Wyprowadzenie tego projektu z MF do spółki celowej oznacza nie tylko wyższe koszty i kolejne synekury dla Pisiewiczów, ale przede wszystkim to, że prace trzeba było rozpocząć od nowa, co znacznie opóźni wprowadzenie systemu uszczelniającego VAT. Po ponad półrocznej działalności spółki usłyszeliśmy tylko, że może jednak nie centralny rejestr faktur (albo nie tylko on), a split payment będzie lekiem na całe zło? Koncepcja jednego lub drugiego rozwiązania była rozważana w kierownictwie MF już w połowie 2015 r., tzn. niedługo miną dwa lata, a decyzja wydaje się przez PiS niepodjęta, to znaczy, że do realizacji daleko, że nie wspomnę o efektach.
-Zapowiedź wprowadzenia Krajowej Administracji Skarbowej i masowych zwolnień nie sprzyjała, używając eufemizmu, zaangażowaniu urzędników w uszczelnianie systemu, a bez nich, żadna ustawa nie pomoże.

A co się stanie w roku 2017?

- Do maja bieżącego roku byli pracownicy administracji podatkowej i skarbowej w ogóle nie będą zajmować się poborem podatków, będą raczej myśleć o prawdopodobnej utracie pracy, a zdegradowani do cywilów celnicy będą lizać swoje rany znacznie dłużej, bo styl, w jakim zdegradowano tę służbę, był obrzydliwie pisowski, włącznie z likwidacją sztandaru i nadaniem nowego.
- Na czele większości urzędów celno-skarbowych (14 z 16) stanęli nie celnicy, to znaczy, że szef będzie zarządzał procesami, o których nie ma bladego pojęcia, a wręcz nie zna prawa regulującego funkcjonowanie znacznej części jego urzędu, bo pobór cła to kilkadziesiąt ustaw oraz przepisy prawa międzynarodowego.
- Jednym z argumentów PiS na rzecz konsolidacji administracji podatkowej, skarbowej i celnej była niekompatybilność systemów informatycznych. Tymczasem ZEFIR - Program, z którego korzystają celnicy, musi być w pełnej funkcjonalności wykorzystywany do 2020 r., pod groźbą zwrotu dotacji. Koszt Zefira to 32,6 mln. zł., to znaczy, że albo wyrzucimy w błoto tyle pieniędzy podatnika, albo systemy KAS przez kolejne lata będą nadal niekompatybilne.
- Podatnicy w ogóle nie wiedzą, co i gdzie mają teraz załatwiać, bo nie dostali żadnej informacji, trudno się zresztą temu dziwić, skoro urzędnicy nie wiedzą jeszcze, gdzie fizycznie będą pracować, bo stanowiska pracy nie są gotowe. To na pewno nie wpłynie pozytywnie na ściągalność podatków.
- Konsekwencje braku rozporządzeń do poboru cła i akcyzy były niedawno opisywane w prasie, a ile jeszcze takich wpadek "wyjdzie w praniu", przekonamy się w ciągu najbliższego roku.

Co będzie dalej?

Chaos wywołany przez Ministra Banasia, autoryzowany przez - jak zwykle patetyczne, choć w tej sytuacji groteskowe - słowa Ministra Finansów M. Morawieckiego o tym, że KAS musi "wziąć to, co należy do państwa i narodu polskiego", będzie trwał wiele miesięcy. Doświadczeni pracownicy administracji podatkowej i skarbowej twierdzą, że fiskus będzie dysfunkcyjny przez 2-3 lata, celnicy nie są wcale bardziej optymistyczni. Stan finansów publicznych, który niespecjalnie interesuje suwerena, będzie wtedy tak zły, że PiS odda władzę, bo nie będzie umiał ochronić Polski przed bankructwem. Zrobi to rząd Platformy Obywatelskiej i może jakiejś innej racjonalnej partii X, zrobi profesjonalnie i spokojnie, przedkładając ewolucję nad rewolucję, szanując obywateli i praworządność oraz inteligencję wyborców, tzn. nie obiecując manny z nieba, bo ta spadła, ale raz i dawno temu.
Trwa ładowanie komentarzy...